Nowe pule dopiero co się otworzyły, nowe wydarzenia właśnie wystartowały, nowe narracje dopiero się pojawiły, nie mogłem się powstrzymać i musiałem zajrzeć. Wtedy myślałem, że im wcześniej, tym większa szansa. Po kilku wpadkach zrozumiałem, że niektóre produkty, które są gorące pierwszego dnia, niekoniecznie będą stabilne po trzech miesiącach. Początkowa gorączka a zdolność do długoterminowego działania to zupełnie różne sprawy.
Kilka dni temu w grupie też o tym rozmawialiśmy. Ktoś powiedział, że Bedrock Yield Vault jeszcze się nie rozwinął, lepiej poczekać na szczegóły; inny stwierdził, że lepiej wskoczyć na pokład, żeby mieć swoje miejsce. Obie strony prowadziły dość zażartą dyskusję. Uważam, że nie można tego oceniać tylko przez pryzmat „wcześniej czy później”, lecz trzeba spojrzeć, czy Bedrock planuje krótkoterminowe działania, czy długoterminowe zyski.
To jest bardzo istotna różnica.
W życiu jest to samo, co z prowadzeniem restauracji. Trzy dni kolejki przy otwarciu, nie oznaczają, że ta knajpa przetrwa trzy lata. Najważniejsze jest, czy łańcuch dostaw jest stabilny, czy jedzenie może być ciągle serwowane, czy obsługa nie zawiedzie, czy klienci będą wracać.
Jeśli Bedrock 2.0 ma być tylko wysokozyskowym wydarzeniem, to wystarczy ocenić krótkoterminową gorączkę. Ale teraz chcą stworzyć Intelligent Yield Engine for Bitcoin Capital, co zupełnie zmienia zasady gry. uniBTC to punkt wejścia, a covered credit Cap to jedna z dróg do zysku; będzie więcej różnych typów vaultów. Muszą udowodnić, że nie chodzi tylko o ładny APY pewnego dnia, ale o to, czy potrafią długoterminowo skierować BTC w bardziej odpowiednią pozycję ryzyka i zysku.
Dlatego bardziej interesuje mnie cykl życia ich produktów.
Pierwszy etap to zrozumienie przez użytkowników, że uniBTC to nie tylko opakowanie BTC; drugi etap to włączenie BTC do rzeczywistych źródeł zysku, takich jak kredyt instytucjonalny, poprzez Yield Vault; trzeci etap to stopniowe wprowadzanie strategii takich jak credit, market-neutral, RWA, DeFi-native; czwarty etap to $BR, BRclaw, zarządzanie i prawa do ekosystemu, które zatrzymają długoterminowych użytkowników.
Zgadzam się z tym kierunkiem rozwoju, ponieważ środki BTC nie przychodzą na jednorazową imprezę. Prawdziwe długoterminowe pieniądze nie zwracają uwagi na to, jak głośne są pierwsze dźwięki, ale na to, czy można później stabilnie prowadzić działalność.
Oczywiście ocena powinna być powściągliwa. Prawdziwe wyniki vaultów, zarządzanie ryzykiem, płynność i zatrzymywanie użytkowników będą kluczowe.
Gorączka decyduje o początkach, struktura decyduje o tym, czy można zostać.
Kiedyś robiłem transakcję na blockchainie i najgorsze nie było to, że kupiłem drogo, ale to, że po kliknięciu wszystko utknęło.
Na pewno znasz to uczucie. Strona pokazuje pending, portfel też nie reaguje, a eksplorator bloków nie może się odświeżyć. Nie wiesz, czy transakcja wciąż czeka w kolejce, czy coś poszło nie tak, czy może sieć się zacięła. Rynek ciągle się porusza, a twoje serce bije w tym samym rytmie. Te kilka minut naprawdę męczy, nawet bardziej niż niewielka strata, bo całkowicie nie wiesz, na jakim etapie jesteś.
Dlatego teraz, gdy patrzę na Genius, nie tylko sprawdzam, czy można złożyć zlecenie, ale też, czy dobrze zarządzają wykonaniem.
Transakcje na blockchainie nie są takie proste jak na zwykłym CEX, gdzie klikasz kup i czekasz na realizację. Po drodze są routowanie, podpisy, nadawanie, potwierdzenia i ewentualne wycofanie. Wiele narzędzi tylko realizuje „kliknięcie przycisku”, ale zarządzanie stanem po kliknięciu jest słabe. Użytkownicy nie wiedzą, czy zlecenie zostało złożone, wykonane, nieudane, czy utknęło w jakimś punkcie.
Terminale takie jak Genius, jeśli mają naprawdę służyć traderom, muszą jasno pokazywać status wykonania. Od momentu utworzenia do realizacji, najlepiej, żeby użytkownik widział każdy krok. Nie chodzi o to, żeby wyglądać profesjonalnie, ale o to, by zredukować niepokój związany z pytaniem „na co w ogóle czekam?”.
Uważam, że ten punkt jest łatwo niedoceniany. Wszyscy lubią rozmawiać o prędkości, prywatności, cross-chain, ale w rzeczywistym handlu, najwięcej zaufania psują anomalie. Gdy wszystko działa, jest łatwo, ale gdy coś się zablokuje, wtedy wiesz, czy narzędzie jest godne zaufania.
Oczywiście, zarządzanie wykonaniem nie sprawi, że wszystkie transakcje będą udane. Rynek na blockchainie ma swoje zatory, slippage, zmiany ścieżek i zmiany płynności. Prawdziwa wartość polega na tym, żeby użytkownik wiedział, co się dzieje, gdy coś idzie nie tak, a nie patrzył na pending z otwartymi oczami.
Doceniam kierunek Genius. Terminal transakcyjny nie powinien tylko pomagać w klikanie, ale też pomagać w zrozumieniu, na jakim etapie jest ta transakcja. Zrobienie tego małego szczegółu dobrze, znacznie poprawi długoterminowe doświadczenie.
Kiedyś miałem zły nawyk, widząc nową okazję, od razu chciałem wrzucić w to więcej kasy.
Na początku myślałem, że jestem odważny, ale potem rynek mnie nauczył, że często nie chodzi o to, jak bardzo jesteś odważny, ale o to, że nie dałeś sobie czasu na obserwację. Szczególnie w przypadku BTCFi, BTC jest zbyt kluczowy, żeby traktować go jak byle jaką zabawkę do testowania.
Teraz patrzę na @Bedrock i linię Cap, i to, co mnie najbardziej uderza, to nie jakiś szokujący zysk, ale ten proces „powolnego wzrostu”.
Bedrock nie wrzuca od razu całej kasy, tylko zaczyna od małej delegacji, obserwuje wydajność operatorów, warunki rynkowe i stabilność struktury, a potem stopniowo zwiększa zaangażowanie. Ten rytm wydaje mi się bardzo realny i dobrze pasuje do zrozumienia BTCFi przez zwykłych użytkowników.
Bo wielu ludzi oglądających produkty zyskowe zawsze pyta: czy to można „zagrać”? Ale dla BTC lepsze pytanie to: czy mogę najpierw spróbować małą kwotą? Czy mogę obserwować przez jakiś czas? Czy mogę powoli budować zaufanie?
Bedrock 2.0 łączy BTC z różnymi poziomami zysków przez uniBTC, brzmi to wielkoformatowo, ale w praktyce dla użytkowników oznacza to bardziej stabilny sposób uczestnictwa. Nie musisz od razu przekształcać się w profesjonalną instytucję, ani nie musisz od razu wskakiwać do vaultu i grać all in. Możesz najpierw zrozumieć źródło zysku, potem ocenić strukturę ryzyka, a następnie zdecydować, czy chcesz zwiększyć swoje zaangażowanie.
To wygląda jak gra na dojrzałym rynku.
Kiedyś straciłem, bo za bardzo wierzyłem w to, że „okno czasowe jest krótkie, a jak przegapisz, to już po wszystkim”. Teraz wolę produkty, które jasno tłumaczą mechanizm, pozwalają użytkownikom obserwować i wchodzić powoli. Jeśli Bedrock 2.0 uda się utrzymać ten rytm, myślę, że będzie bardziej przyjazny dla holderów BTC.
Prawdziwe długoterminowe pieniądze nie boją się wolnego tempa, boją się natomiast braku przejrzystości.
Kiedyś naprawdę irytowało mnie podpisywanie transakcji w portfelu.
Nie chodzi o to, że samo podpisywanie jest złe, ale wiele narzędzi na blockchainie ciągle wyskakuje z powiadomieniami. Portfel wyskakuje, autoryzacja, zmiana sieci, potwierdzenie transakcji, a to wszystko w kółko. Na początku jeszcze uważnie to sprawdzałem, ale później, gdy klikam za dużo, człowiek staje się otępiały. Najbardziej boję się, gdy rynek szaleje, ręka jest szybsza niż myśl, a ja po podpisaniu sobie przypominam: co to za uprawnienia były przed chwilą?
Dlatego teraz, gdy patrzę na narzędzia do handlu, szczególnie zwracam uwagę na doświadczenia z kontem i autoryzacją. Genius w tym zakresie wydaje mi się interesujące, wspomina o Turnkey, Lit Protocol i Passkeys. Brzmi to jak techniczne terminy, ale dla użytkownika chodzi o jedno: czy można sprawić, żeby korzystanie z konta było bardziej płynne, nie tracąc jednocześnie kontroli nad aktywami.
Metoda Passkeys jest bliższa zwykłym użytkownikom. Używanie autoryzacji urządzenia i biometrii do obsługi dostępu do konta jest zdecydowanie bardziej płynne niż tradycyjne mnóstwo haseł, fraz zapamiętujących i okienek podpisu. Dodatkowo Genius jest w kierunku non-custodial, co oznacza, że nie chodzi o to, żeby użytkownicy całkowicie oddawali swoje aktywa, ale o to, żeby przy zachowaniu poczucia kontroli na blockchainie, doświadczenie było mniej upierdliwe.
To równowaga, która jest dość trudna do osiągnięcia. Zbyt duży nacisk na bezpieczeństwo sprawia, że proces jest skomplikowany; zbyt duże dążenie do płynności sprawia, że użytkownicy zaczynają się martwić, czy nie oddają kontroli. Genius ma za zadanie ściągnąć te dwie strony do środka: żeby korzystanie z tego nie było zbyt uciążliwe, ale też żeby użytkownicy wiedzieli, gdzie są granice ich aktywów i uprawnień.
Oczywiście, posiadanie Passkeys i struktury non-custodial nie oznacza, że można zamknąć oczy. Bezpieczeństwo urządzenia, nawyki autoryzacyjne, ścieżki transakcji, to wciąż rzecz, za którą trzeba brać odpowiedzialność. Na blockchainie nie ma absolutnego komfortu, jest tylko dążenie do minimalizacji miejsc, gdzie można popełnić błąd.
Myślę, że ten punkt jest łatwy do niedocenienia. Wszyscy lubią rozmawiać o multi-chain, prywatności czy zyskach, ale to, co naprawdę decyduje o tym, czy użytkownik odważy się korzystać przez dłuższy czas, często jest baza konta. Jeśli terminal transakcyjny sprawia, że za każdym razem, gdy logujesz się i wykonujesz operacje, czujesz niepokój, to nawet najwięcej funkcji nie ma sensu. Genius pracuje nad tym aspektem, co uważam za bardzo praktyczne.
Jakiś czas temu rozmawiałem z przyjacielem, który zajmuje się handlem na rynku spot, i powiedział, że teraz patrzy na BTCFi. Najbardziej boi się nie tego, że nie wejdzie, ale że nie wyjdzie.
Natychmiast zrozumiałem, co miał na myśli. Wiele produktów inwestycyjnych reklamuje się, pokazując gładkie wejścia, APY wygląda pięknie, a strona jest bardzo ruchliwa. Ale zwykli użytkownicy tak naprawdę martwią się o drugą część: Kiedy mogę wyjść? Czy muszę czekać w kolejce, aby się wycofać? Jak obliczane są zyski? Gdy rynek nagle się waha, czy nie utknę w środku?
Dlatego patrząc na @Bedrock 2.0, czuję, że to, co naprawdę zasługuje na uwagę, to nie tylko „jak BTC przynosi zyski”, ale czy ma zdolność, aby uczynić wejście, alokację i wyjście z BTCFi bardziej przejrzystym.
uniBTC jako jednolity punkt wejścia, na pierwszy rzut oka ułatwia dostęp kapitału BTC do różnych vaultów, ale na głębszym poziomie pomaga użytkownikom zredukować chaos w ścieżkach. Kiedyś musiałeś samodzielnie ocenić, na który łańcuch, do którego basenu, jaką strategię iść, a teraz Bedrock chce włożyć te skomplikowane rzeczy w bardziej uporządkowaną warstwę zysków.
Uważam, że to jest szczególnie ważne dla użytkowników BTC. Ponieważ posiadacze BTC często nie są agresywnymi graczami, nie będą przenosić swoich aktywów w poszukiwaniu kilku dni wysokich zysków. To, co naprawdę sprawia, że chcą uczestniczyć, to nie tylko „skąd pochodzą zyski”, ale także „jak mogę odejść”.
To również może być wartością BRclaw w przyszłości. AI On-Chain Analyst, jeśli potrafi wyjaśnić okna płynności różnych vaultów, ograniczenia wyjścia, narażenie na ryzyko i źródła zysku, to nie tylko przedstawia produkt, ale pomaga użytkownikom w podejmowaniu decyzji przed analizą ryzyka.
Osobiście uważam, że po dojrzeniu BTCFi, ludzie nie będą pytać tylko o to, jakie jest APY, ale będą pytać: Czy mogę zrozumieć te zyski? Czy mogę zaakceptować to ryzyko? Czy mogę zaakceptować to wyjście?
Jeśli Bedrock 2.0 potrafi jasno przedstawić te pytania, to nie będzie tylko platformą zysków, ale bardziej jak długoterminowy punkt zarządzania kapitałem BTC.
Kilka dni temu, gdy sam przeszukiwałem kilka narzędzi na blockchainie, naprawdę zaczęło mnie to irytować. Jedna strona wygląda jak portfel, inna jak DEX, a jeszcze inna jak agregator, a po kliknięciu muszę sam zgadywać: do czego to tak naprawdę służy? Czy to pomaga mi w zarządzaniu aktywami, czy w składaniu zamówień, czy znowu muszę otworzyć inną stronę?
To uczucie jest dość powszechne. Narzędzi na blockchainie jest za dużo, każde z nich twierdzi, że jest szybsze, bardziej płynne i bardziej profesjonalne, ale użytkownicy, gdy przychodzi co do czego, najbardziej boją się niejasności. Mówisz, że to portfel, ale ono chce też robić transakcje; mówisz, że to giełda, ale nie ma własnej książki zleceń; mówisz, że to agregator, ale chce też robić cross-chain, prywatność, perpetuals, zyski. Na początku łatwo się pogubić, a nawet można pomyśleć: czy to znowu jakieś narzędzie, które chce robić wszystko?
Jednak im dłużej patrzę na Genius, tym bardziej uważam, że jego pozycjonowanie jest kluczowe: to nie jest giełda, ani tradycyjny portfel, bardziej przypomina „on-chain trading workstation”, które łączy certyfikację portfela, wejście w płynność i realizację transakcji.
To jest dość istotne. Kiedyś portfel bardziej przypominał klucze, które pozwalają otworzyć drzwi, ale nie mówią, jak dalej iść. Po podłączeniu portfela musisz sam znaleźć DEX, mosty, wykresy, pule. Giełdy? Doświadczenie jest płynne, ale kontrola nad aktywami jest inna. Genius znajduje się pomiędzy, chce, aby użytkownicy zachowali kontrolę nad aktywami na blockchainie, jednocześnie sprawiając, że proces transakcji przypomina bardziej kompletny ekosystem.
Jeśli to doświadczenie zostanie dopracowane, będzie przyjazne dla przeciętnych użytkowników. Nie musisz za każdym razem przeskakiwać z portfela do DEX, potem z DEX do mostu, a potem znowu wracać do aktywów; nie musisz też oddawać się całkowicie scentralizowanemu systemowi. W jednym terminalu wykonujesz więcej działań, a za kulisami nadal działa płynność i ścieżki na blockchainie.
Szczerze mówiąc, podoba mi się, że Genius nie próbuje na siłę pakować się w „uniwersalną giełdę”, ale tworzy bardziej praktyczną warstwę pośrednią. W przyszłości, jeśli on-chain trading ma przyciągnąć więcej ludzi na dłużej, może naprawdę potrzebować czegoś takiego: nie jest tak szorstki jak tradycyjny portfel, ani tak cienki jak zwykłe strony transakcyjne.
Kilka dni temu rozmawiałem z kolegą, który jest typowym długoterminowym posiadaczem BTC. Jego monety głównie leżą w zimnym portfelu, a on na co dzień nie tyka DeFi. Powiedziałem mu, że teraz jest sporo okazji w BTCFi, a jego pierwsze słowa to: „Nie to, żebym nie chciał zysku, ale najbardziej boję się, że gdy BTC się ruszy, nie będę wiedział, dokąd poszło.”
Te słowa są dość prawdziwe.
Wielu posiadaczy BTC nie jest tak konserwatywnych, że w ogóle nie chcą zarabiać, ale nie chcą oddawać swoich kluczowych aktywów w jakieś niejasne procesy dla pozornie wysokiego APY. Coś związanego z cross-chain, vaultami, kredytami, arbitrażem - brzmi to dobrze, ale gdy przychodzi do decyzji, ręka wciąż się zatrzymuje.
Dlatego, gdy patrzę na @Bedrock 2.0, to nie interesuje mnie najpierw, jak wysoki jest zysk, ale czy może to rozwiązać ten „psychologiczny próg”.
Sens uniBTC tkwi w tym. Nie zmusza użytkowników do szukania dróg w dziesiątkach protokołów, ale zamienia BTC capital w jeden wspólny punkt dostępu, a następnie przez warstwę zysków Bedrock łączy różne strategie. Dzięki temu użytkownicy przynajmniej nie muszą od samego początku się stresować: „Na który chain powinienem iść? Do którego poola powinienem wejść? Czy ten zysk jest w ogóle do przyjęcia?”
Co ważniejsze, Bedrock 2.0 nie jest zaprojektowany tylko dla agresywnych graczy. Posiada różne vaulty: Delta-Neutral, Credit, RWA, DeFi-native, zasadniczo informując użytkowników: nie musisz od razu inwestować całego kapitału w najwyższe zyski, możesz powoli wybierać według swojego apetytu na ryzyko.
To przypomina mi prawdziwe zarządzanie aktywami.
Starym graczom BTC najbardziej potrzeba nie stymulacji, ale kontroli. Muszą rozumieć, dzielić na warstwy i powoli próbować, aby przejść od „leżenia w portfelu” do „umiarkowanego wykorzystania BTC”.
Myślę, że szansa na Bedrock 2.0 nie polega tylko na przyciąganiu kapitału short-term, ale na tym, aby ci, którzy dotąd nie angażowali się w DeFi, w końcu mieli miejsce, które warto poważnie rozważyć.
Szczerze mówiąc, teraz wiele narzędzi on-chain lubi mówić, że "agregują wiele DEX-ów", ale już nie ekscytuje mnie ta fraza jak kiedyś.
Bo to, że łączą wiele, to jedno, a to, że faktycznie zamykają transakcje w komfortowy sposób, to co innego. Na twoim ekranie widzisz ofertę, która wygląda całkiem nieźle, a potem przy próbie handlu, ścieżka się zmienia, slippage się zmienia, Gas też nie pasuje, w końcu cena transakcji nie jest taka apetyczna jak się wydawało. To naprawdę denerwujące. To nie tak, że źle oceniłeś, po prostu w tej całej sieci wykonawczej jest za dużo szczegółów, które cię konsumują.
Dlatego patrzę na Genius i jestem zainteresowany ich podejściem jako "agregatora-agregatorów".
To brzmi trochę technicznie, ale mówiąc prosto: nie szuka tylko cen w kilku pulach, ale stara się wyszukiwać ścieżki wykonania w szerszej sieci agregacyjnej. Zwykły użytkownik może nie interesować się, którą trasą poszło, ale na pewno poczuje końcowy wynik: czy oferta jest świeża, czy transakcje są stabilne, czy slippage jest do przyjęcia, a współczynnik niepowodzeń niski.
Uważam, że to jest sedno narzędzi do handlu on-chain. Nie chodzi o to, by mówić użytkownikom „ile DEX-ów połączyłem”, ale czy potrafisz przekształcić skomplikowaną płynność w bardziej płynny wynik transakcji. Zwłaszcza teraz, gdy płynność w wielu łańcuchach jest zbyt rozdrobniona, ten sam zasób może mieć ceny w różnych łańcuchach, różnych pulach, różnych agregatorach, a użytkownik nie jest w stanie tego porównać.
Jeśli Genius potrafi dobrze połączyć generację ofert, routowanie i wykonanie, to nie rozwiązuje tylko problemu "dodania przycisku Swap", ale pomaga traderom zaoszczędzić wiele ukrytych kosztów. Koszty te obejmują czas oraz frustrację, gdy po kliknięciu w transakcję okazuje się, że wykonanie nie jest komfortowe.
Oczywiście, ten kierunek wymaga prawdziwego testowania doświadczenia. Wydajność ofert nie może być oceniana tylko na podstawie cyfr na stronie, ale również pod kątem stabilności w okresach dużej zmienności, czy duże transakcje nie powodują wyraźnego szoku oraz jak są obsługiwane nieudane ścieżki.
Dlatego moje osądy na temat Genius są dość powściągliwe: ich atutem nie jest sama liczba agregacji, ale to, czy mogą przekształcić efektywność ofert w jakość wykonania, którą użytkownik naprawdę poczuje. Po wprowadzeniu handlu on-chain, być może to właśnie te niewidoczne, ale kluczowe szczegóły wykonania będą decydujące.
#bedrock $BR Ostatnio przyglądałem się Bedrock 2.0 i im więcej na to patrzę, tym bardziej widzę, że to nie chodzi tylko o generowanie zysków dla BTC, ale o znalezienie "cash flow z różnych źródeł" dla BTC.
Ta różnica jest dość istotna.
W przeszłości wiele zysków z BTCFi kręciło się wokół tej samej, crypto-native koncepcji: płynnościowe wydobycie, dźwignia, stawki finansowe, zachęty protokołów. Kiedy rynek był gorący, wszystko wyglądało w porządku, zyski były ładne; ale kiedy rynek się schłodził, wszyscy zauważyli, że wiele zysków było zbyt mocno związanych z gorącym rynkiem.
Dlatego uważam, że kierunek RWA Vault w @Bedrock 2.0 zasługuje na osobne omówienie.
Znaczenie RWA nie polega na „przypinaniu się” do starej koncepcji, ale na tym, aby źródła zysków BTC capital nie opierały się tylko na nastrojach rynkowych. BTC jest jednym z najsilniejszych aktywów kryptograficznych na świecie, ale przez większość czasu było tylko pasywnie trzymane, czekając na wahania cen. Możesz powiedzieć, że jest wartościowe, ale nie jest wystarczająco „produktywne”.
Bedrock chce przekształcić BTC w aktywo, które łatwiej wchodzi w różne warstwy zysków poprzez uniBTC. Jeśli RWA Vault będzie mógł wprowadzić narzędzia finansowe off-chain, zyski z kredytu, zyski z aktywów rzeczywistych, to w zasadzie doda BTC nową drogę do zysków, która nie jest całkowicie zależna od byków i niedźwiedzi w crypto.
Oczywiście, nie można tutaj bezmyślnie chwalić. RWA ma również ryzyko kontrahenta, ryzyko zgodności, ryzyko wypłaty, nie wystarczy tylko nakleić etykiety „rzeczywiste aktywa”, aby było bezpieczne. Ale jeśli Bedrock zdoła umieścić te elementy w jasnym ramach vault, wyjaśniając źródła zysków, strukturę aktywów i granice ryzyka, to jego wartość nie będzie tylko „posiadaniem zysków”, ale da BTC holderom więcej opcji alokacji.
Osobiście uważam, że w następnej fazie BTCFi na pewno nie można polegać tylko na APY. Im dalej, tym bardziej użytkownicy będą zwracać uwagę, czy zyski są wyjaśnialne, czy ryzyko jest zróżnicowane, czy środki mogą przechodzić przez cykle.
RWA Vault dla Bedrock to krok od pojedynczych zysków on-chain do bardziej dojrzałego zarządzania aktywami.
BTC to nie tylko czekanie na wzrost, może również powoli stać się bardziej produktywnym kapitałem.
Wybór modelu bazowego OpenLedger: tworzenie modeli dedykowanych, pierwszy krok to nie trening, ale wybór odpowiedniej bazy
Kilka dni temu rozmawiałem z przyjacielem o modelach AI, a on powiedział coś bardzo trafnego: wielu ludzi zaczyna od razu myśleć o fine-tuningu, ale w ogóle nie zastanawia się, którą "maszynę" tak naprawdę chcą dostroić. Na początku myślałem, że mówi to trochę przesadnie, ale po namyśle, rzeczywiście tak jest. Wielu ludzi zajmuje się AI, mając w głowie tylko jeden ruch: mam dane, muszę wytrenować model. Brzmi okej, ale w rzeczywistości łatwo można wpaść w pułapkę. Bo różne zadania wymagają różnych modeli bazowych. Czy robisz generowanie treści, analizę kodu, wielojęzyczne pytania i odpowiedzi, czy wyjaśnianie ryzyka na blockchainie, możliwości modeli bazowych zdecydowanie się różnią. Nie można po prostu wziąć jeden model i stosować go do wszystkiego.
Ekonomia Agentów OpenLedger: w przyszłości AI nie będzie pracować samodzielnie, ale będzie szukać pomocy u innych AI.
Kiedyś poprosiłem AI, żeby pomogło mi zorganizować projekt, a im więcej pytałem, tym bardziej zauważałem problem: ono chciało wszystko robić samo. Pytasz o dane projektu, odpowiada; pytasz o adresy na blockchainie, też odpowiada; pytasz o strukturę zysków, znów odpowiada; pytasz o ścieżki ryzyka, kontynuuje odpowiedzi. Wygląda na wszechstronne, ale szczerze mówiąc, w wielu miejscach tylko „prawie coś rozumie”. To uczucie przypomina sytuację, gdy prosisz kogoś o naprawę komputera, a on przy okazji mówi, że potrafi leczyć, gotować i naprawiać samochody. Brzmi imponująco, ale w sercu czujesz niepokój. Z czasem powoli zdałem sobie sprawę, że prawdziwie dojrzały AI Agent to nie taki, który potrafi wszystko, ale taki, który wie, kiedy powinien zasięgnąć rady innego Agenta.
OpenLedger w przyszłości prawdopodobnie nie potrzebuje więcej modeli, ale raczej "regału z modelami"
Czasami przeglądając narzędzia AI, mam wrażenie, że to wszystko jest mi znane: jest mnóstwo rzeczy, ale nie wiem, od czego zacząć.
Na stronie pełno modeli, Agentów, opisów funkcji, każdy mówi, że jest najlepszy. Ale kiedy przychodzi do użycia, przeciętny użytkownik jest najbardziej zainteresowany jedną rzeczą: mam teraz do rozwiązania ten problem, którego model powinienem użyć?
To jest też kierunek, który uważam za bardzo interesujący w kontekście @OpenLedger : doświadczenie odkrywania modeli.
W OpenLedger będą dostępne Datanets, ModelFactory, OpenLoRA, modele specjalistyczne, interfejsy API. Jeśli modeli będzie coraz więcej, pojawi się problem. Który model powinien użyć użytkownik, by sprawdzić ryzyko adresu? Który, by analizować skarbiec DeFi? Który lepiej pasuje do tonu Binance przy porządkowaniu treści? Jeśli nie ma jasnego "regału z modelami", użytkownik łatwo się pogubi.
Dlatego uważam, że OpenLedger nie tylko powinien produkować modele, ale także umożliwić ich prawidłowe odkrywanie.
Na przykład można je klasyfikować według scenariuszy: zarządzanie ryzykiem na łańcuchu, analiza zysków, badania projektów, generowanie treści, kontrole wykonania Agentów. Każdy model najlepiej, gdyby miał jasne, zrozumiałe wyjaśnienie: do jakiego problemu jest odpowiedni, do czego się nie nadaje, jakie są koszty wywołania, czy były ostatnio aktualizacje, jakie są prawdziwe opinie użytkowników.
To jest bardzo ważne dla doświadczeń.
Ponieważ przeciętny użytkownik nie jest ekspertem od modeli. Jeśli każesz mu samodzielnie sprawdzać parametry, czytać opisy techniczne, prawdopodobnie się zniechęci. Ale jeśli strona mówi mu: "chcesz sprawdzić ryzyko adresu, użyj tego; chcesz zobaczyć wykup ze skarbca, użyj tamtego; chcesz tylko napisać krótki post, użyj lekkiego modelu treści", to jest znacznie wygodniejsze.
Dla deweloperów regał z modelami również przynosi korzyści. Dobre modele nie boją się, że nikt ich nie zobaczy, użytkownicy będą mogli je znaleźć według scenariuszy; modele niskiej jakości, jeśli nikt ich nie wywołuje, powoli zostaną marginalizowane.
Dla $OPEN ten mechanizm odkrywania jest również praktyczny. Modele muszą być odnalezione, aby mogły być wywoływane; wywołane, aby generować opłaty za wnioskowanie, nagrody za wkład i dalsze utrzymanie.
Ekosystem AI nie cierpi na brak zasobów, brakuje natomiast sposobu, aby użytkownicy od razu wiedzieli, który narzędzi użyć.