Co sprawia, że @SignOfficial Protokół jest dla mnie interesujący, to fakt, że nie próbuje wynaleźć "zaufania" od podstaw, tylko stara się powstrzymać Web3 przed wielokrotnym sprawdzaniem tych samych faktów.
To znacznie większe wąskie gardło, niż ludzie przyznają.
Oficjalna dokumentacja Sign opisuje protokół wokół dwóch prostych prymitywów: schematów i zaświadczeń. Schematy definiują czystą strukturę dla danych, a zaświadczenia to podpisane rekordy, które podążają za tą strukturą. To oznacza, że zweryfikowane roszczenie można stworzyć raz, odczytać przez inne aplikacje i ponownie wykorzystać, zamiast zmuszać każdy produkt do odbudowywania tego samego procesu weryfikacji od zera.
Dlatego nie widzę Sign jako tylko kolejnej warstwy tożsamości. To bardziej przypomina wspólną infrastrukturę prawdy. A gdy połączysz to z produktami takimi jak TokenTable do logiki dystrybucji, większy pomysł staje się jasny: mniej zduplikowanej weryfikacji, mniej patchworku, czystszy UX i mniej zmarnowanego czasu deweloperów na problemy, które powinny już mieć standard.
Dla mnie to prawdziwy kąt tutaj.
Nie sprawdzanie czegoś raz.
Ale uczynienie tego dowodu na tyle przenośnym, że następna aplikacja nie musi pytać ponownie.

