Uważam się za „łowcę nowości” w świecie kryptowalut, praktycznie przeszedłem przez wszystkie wtedy mainstreamowe platformy do inwestowania w nowe projekty — w latach 20 i 21 zyski były naprawdę niezłe, zwłaszcza na C,O,I,N,L,I,S,T i D,A,O,M,A,K,E,R, wręcz słyszałem posłuchy i rzucałem się na to: ustawiłem budzik na 3 w nocy, przez pół godziny wpatrywałem się w przycisk odświeżania strony, aż palce mi zdrętwiały; gdy brakowało mi środków, musiałem zaciągać kilku znajomych z kryptowalut, aby złożyć się na zakup, tylko bałem się, że spóźnię się o sekundę i przegapię następnego legendarnego „stuprocentowego tokena”.

Teraz w szufladzie mojego biurka leży zgnieciony notes, którego strony są pełne kodów projektów i zysków: który wszedł na rynek, ten pomnożył się 10 razy, który zdobył 20 razy w ciągu trzech miesięcy, a w najszalniejszym przypadku, mało znany token bez żadnej renomy dał 50 razy zysku. Wtedy naprawdę myślałem, że TGE to „kod do zbierania pieniędzy” w świecie kryptowalut — wystarczy mieć odwagę, a pieniądze same wpadają do kieszeni, nigdy nie myślałem, że później przyjdzie mi za to tak bardzo zapłacić.

Punkt zwrotny to lata 22 do 23, wiatr nagle się zmienił: projekty, które dopiero co zostały przejęte, od razu spadły poniżej ceny, pierwszego dnia spadły o 40%, a ja wciąż twardo pocieszałem się, że „to tylko korekta”, w rezultacie coraz bardziej się w nie zaplątałem; co gorsza, C,O,I,N,L,I,S,T nagle wydało się problematyczne, miałem w ręku partię właśnie odblokowanych monet, które były zablokowane i nie mogłem ich wymienić, z przerażeniem obserwowałem, jak cena spada o 60% z kosztu, chciałem sprzedać, ale nie miałem gdzie, w panice wstawałem w nocy, żeby sprawdzić rynek, im więcej patrzyłem, tym bardziej nie mogłem zasnąć; wcześniej, aby przejąć limit D,A,O,M,A,K,E,R, gromadziłem lokalną walutę platformy, przez pół roku spadła do zera — pieniądze, które kiedyś zainwestowałem, teraz nie wystarczają nawet na przyzwoitą gorącą zupę. Co gorsza, zasady uwolnienia także się zmieniły: w latach 20 i 21 pierwszorzędne tokeny były uruchamiane z 30% do 50%, a niektóre były całkowicie uwolnione; później zmieniło się to na zaledwie 10% do 15%, a reszta była powoli odblokowywana, małe inwestorzy dopiero co dostali trochę monet, podczas gdy projekt już zdążył zrealizować zyski, my staliśmy się prawdziwymi „przejętymi inwestorami”.

W tamtym czasie jeszcze nie zrozumiałem, ciągle myślałem, że to tylko moje pechowe szczęście, aż później zobaczyłem dane i byłem całkowicie oszołomiony: obecnie nowe monety TGE, prawie dziewięćdziesiąt procent z nich jest poniżej ceny finansowania, 9 na 10 po wejściu na rynek od razu się załamuje. Okazało się, że to nie ja miałem pecha, to wielkie otoczenie się zmieniło — wcześniej projektodawcy robili TGE, aby naprawdę tworzyć ekosystem, teraz wielu po prostu „przechodzi przez proces, aby zrealizować zyski”; my, mali inwestorzy, wciąż trzymamy się starego myślenia „wczesnej hossy” i pędzimy naprzód, myśląc, że przejmujemy „szansę”, w rzeczywistości trzymamy prawdziwe pieniądze, działając jako „instrument płynności” dla projektów i VC, ich zachowanie staje się coraz trudniejsze do zniesienia.

Teraz już nie dotykam TGE, nawet jeśli czasami natrafię na nowy projekt, muszę najpierw zrozumieć: czy to coś naprawdę jest używane? Czy można zarobić prawdziwe pieniądze? Już nigdy nie będę działał jak wcześniej, z zamkniętymi oczami. W końcu po doświadczeniach z utratą kart i wpadkami w pułapki, zrozumiałem nareszcie: w kręgu kryptowalut, gorsze od „przegapienia okazji” jest traktowanie wyraźnych pułapek jako szansy na wzbogacenie się.

Czy kiedyś, gdy ścigałeś nowe, też miałeś takie doświadczenie „jednej sekundy euforii, a drugiej sekundy zawału serca”?

(非投资建议,DYOR)

#tge #IDO