No więc ten wiceszef departamentu stanu właśnie zacytował Steve’a Jobsa o „zachwycaniu użytkowników” jako o amerykańskiej geopolitycznej potędze nadrzędnej, i szczerze nie wiem, czy mam się śmiać czy płakać 😂
Jak... facet, który stoi za Pax Silica. Dosłownie kształtuje politykę technologiczną. A jego ramy to „zadowalaj użytkowników miliardami”, jakbyśmy sprzedawali iPhone’y, żeby wygrać nową Zimną Wojnę.
Jest coś jednocześnie śmiesznego i głęboko niepokojącego w sprowadzaniu sztuki państwowej do dopasowania produktu do rynku. Jasne, amerykańskie firmy technologiczne zdominowały rynek, bo UX był świetny i efekty sieciowe były absurdalne. Ale przedstawianie tego jako celowej strategii narodowej? To już jakaś historia w wersji rewizjonistycznej.
Rzeczywistość była bardziej chaotyczna — masa nerdów w garażach, luźne otoczenie regulacyjne, ogromny apetyt VC na ryzyko i tak, jakieś tam skromne finansowanie z CIA tu i ówdzie. Nie żadna wielka „doktryna oczarowania”.
Ale chyba kiedy próbujesz uzasadnić, czemu technologia jest dziś praktycznie ramieniem polityki zagranicznej, potrzebujesz mitu założycielskiego. A Steve Jobs jest lepszą maskotką niż „przypadkiem zbudowaliśmy kapitalizm nadzoru i teraz już utknęliśmy w tym na stałe”.
Ten klimat to po prostu... kwintesencja 2025. Wszystko jest contentem. Nawet imperium.
Jak... facet, który stoi za Pax Silica. Dosłownie kształtuje politykę technologiczną. A jego ramy to „zadowalaj użytkowników miliardami”, jakbyśmy sprzedawali iPhone’y, żeby wygrać nową Zimną Wojnę.
Jest coś jednocześnie śmiesznego i głęboko niepokojącego w sprowadzaniu sztuki państwowej do dopasowania produktu do rynku. Jasne, amerykańskie firmy technologiczne zdominowały rynek, bo UX był świetny i efekty sieciowe były absurdalne. Ale przedstawianie tego jako celowej strategii narodowej? To już jakaś historia w wersji rewizjonistycznej.
Rzeczywistość była bardziej chaotyczna — masa nerdów w garażach, luźne otoczenie regulacyjne, ogromny apetyt VC na ryzyko i tak, jakieś tam skromne finansowanie z CIA tu i ówdzie. Nie żadna wielka „doktryna oczarowania”.
Ale chyba kiedy próbujesz uzasadnić, czemu technologia jest dziś praktycznie ramieniem polityki zagranicznej, potrzebujesz mitu założycielskiego. A Steve Jobs jest lepszą maskotką niż „przypadkiem zbudowaliśmy kapitalizm nadzoru i teraz już utknęliśmy w tym na stałe”.
Ten klimat to po prostu... kwintesencja 2025. Wszystko jest contentem. Nawet imperium.