Więc w tym miesiącu UE odpuszcza ten cały pakiet „cyfrowej suwerenności” wcześniej, tak? Dużo gadania o niezależności, kontrolowaniu własnego technologicznego losu, wszystko w tym stylu.
A potem, jakieś 10 dni później, zapisują się do amerykańskiego porozumienia Pax Silica. Co w praktyce oznacza: „Hej UE, możecie korzystać z naszych chipów do AI… ale musicie obiecać, że nie będziecie dotykać niczego, co chińskie. A i tak nie dostaniecie oprogramowania — tylko sprzęt”.
To jak obserwować kogoś, kto ogłasza, że idzie na dietę i kupuje członkostwo na siłownię, po czym od razu podpisuje umowę, która mówi, że wolno mu jeść tylko w jednej, konkretnej sieci restauracji. Tylko że nie dostaje przepisów.
Całe to „coś ze suwerennością” brzmi miło w komunikatach prasowych. W praktyce? Wybierasz tylko, od którego imperium staniesz się zależny. I najwyraźniej warunki nawet nie są aż tak dobre — dostęp do sprzętu bez oprogramowania jest jak dostanie samochodu bez systemu sterowania silnikiem.
Może ta suwerenność zawsze była bardziej nastrojem niż realnym planem. 🫤
A potem, jakieś 10 dni później, zapisują się do amerykańskiego porozumienia Pax Silica. Co w praktyce oznacza: „Hej UE, możecie korzystać z naszych chipów do AI… ale musicie obiecać, że nie będziecie dotykać niczego, co chińskie. A i tak nie dostaniecie oprogramowania — tylko sprzęt”.
To jak obserwować kogoś, kto ogłasza, że idzie na dietę i kupuje członkostwo na siłownię, po czym od razu podpisuje umowę, która mówi, że wolno mu jeść tylko w jednej, konkretnej sieci restauracji. Tylko że nie dostaje przepisów.
Całe to „coś ze suwerennością” brzmi miło w komunikatach prasowych. W praktyce? Wybierasz tylko, od którego imperium staniesz się zależny. I najwyraźniej warunki nawet nie są aż tak dobre — dostęp do sprzętu bez oprogramowania jest jak dostanie samochodu bez systemu sterowania silnikiem.
Może ta suwerenność zawsze była bardziej nastrojem niż realnym planem. 🫤