Oto coś, na co większość ludzi nie zwraca uwagi — cena nigdy nie jest tylko liczbą wiszącą w próżni. Zawsze jest to relacja. Zawsze dwie rzeczy tańczą razem.

Kursy walut? To jedna waluta mierzona względem drugiej. Ceny akcji? To twój zakład na przyszłą wartość, wyceniony w tej walucie, którą akurat masz. Nawet gdy kupujesz makaron w sklepie, tak naprawdę wymieniasz dolary na spaghetti. Wszystko jest wymianą.

Dlatego upadek pieniądza jest tak podstępny i dlaczego hiperinflacja jest naprawdę przerażająca. Gdy ceny jaj oszaleją, jasne, część tego wynika z problemów w łańcuchu dostaw. Ale druga część? Twoja waluta jest warta mniej w relacji do jaja. Jajo niekoniecznie stało się bardziej wartościowe — twoje pieniądze po prostu osłabły.

Większość ludzi nigdy nie myśli w takich kategoriach. Widzą, że cena rośnie, i obwiniają sklep, rolnika, politykę państwa. Umykają im, że druga połowa równania to rzecz w ich portfelu, która traci przyczepność. To właśnie ta część czasem nie daje mi spać — nie same zmiany cen, tylko to, jak niewidoczna pozostaje „walutowa” strona równania dla większości.

Wszystko jest względne. Zawsze było.