Ekonomia wydobycia Bitcoinów zaczyna wyglądać niekomfortowo.
W tej chwili górnicy produkują monety za średni koszt około 82,6 tys. dolarów, podczas gdy cena rynkowa wynosi około 68 tys. dolarów. To bolesna różnica — około 14 tys. dolarów straty na monetę. Nawet przy spadku trudności sieci o 7,76%, ulga była marginalna. Koszty energii pozostają wysokie, a cena nie nadąża.
To tworzy klasyczny scenariusz presji.
Górnicy nie są tylko pasywnymi uczestnikami — są zmuszonymi sprzedawcami, gdy marże się kurczą. Jeśli rentowność nie odbije się wkrótce, wielu nie będzie miało wyboru i będzie musiało zlikwidować rezerwy, aby pozostać w operacji. To wprowadza dodatkową podaż na rynek, co może jeszcze bardziej tłumić cenę w krótkim okresie.
To ostry kontrast w porównaniu do zwykłej narracji „numer idzie w górę”.
Historycznie, te fazy nie trwają wiecznie. Albo cena rośnie, przywracając marże, albo słabsi górnicy się poddają, zmniejszając konkurencję i obniżając koszty produkcji. Ale dopóki ta równowaga nie wróci, rynek siedzi w delikatnej strefie, gdzie zachowanie górników może mocno wpływać na ruch cen.
To nie do końca misja na Księżyc—bardziej jak tryb przetrwania.
$BTC #Bitcoinmining #Write2Earn
