Praktyka jest stara: facet kupuje Mantra OM myśląc, że znalazł złotą żyłę. Gdy cena spada, staje się 'ewangelistą' martwej waluty, próbując ją podnieść. To nie jest analiza, to desperacja przebrana za radę.
Ci handlarze groszowych akcji myślą, że marketing szeptany ożywi martwy projekt. Zamiast przyjąć błąd, próbują wciągnąć frajera, aby upadł razem. Na rynku źle obliczona nadzieja to pewna strata.