$ETH Tom Lee też został złapany w pułapkę.
Bitmine jest w jeszcze gorszej sytuacji.
Strata niepapierowa 42,9%.
80 miliardów dolarów zniknęło.
Najnowsze dane pokazują, że Tom Lee i Bitmine mają w Ethereum pozycje, które są już na stracie sięgającej 42,9%, a ich straty wynoszą około 80 miliardów dolarów. Taki poziom to już nie jest zwykła korekta, a prawdziwe kłopoty instytucjonalnych graczy.
Najgorsze w tej sytuacji jest to, że nie chodzi tu o to, ile ETH spadło, ale o to, że nawet takie wielkie fundusze i znane postacie nie są w stanie znieść cyklicznych wahań. Gdy rynek rośnie, wszyscy mówią o narracji ETH, zyskach z stakingu, ekosystemie L2 (Layer 2, druga warstwa) i alokacji instytucjonalnej; ale gdy cena zaczyna spadać, narracja milknie, a pozycje zaczynają mówić prawdę.
Obecny problem ETH jest bardzo realny. Po przebiciu poziomu 2 000 dolarów, psychologiczny poziom rynku został naruszony, ETH/BTC również osłabło, a popyt na ETF-y nie został ponownie wzbudzony, a kapitał w krótkim terminie zdecydowanie bardziej skłania się ku BTC lub gotówce, niż do chwytania noża ETH.
Najbardziej przerażające w stracie 80 miliardów dolarów jest to, że zmienia to oczekiwania rynku. Nie oznacza to, że na pewno będą sprzedawać, ale gdy takie ogromne straty są na stole, rynek zaczyna się zastanawiać: jeśli nawet duże fundusze utknęły tak głęboko, to czy nadchodzący rebound to naprawa trendu, czy tylko okazja do redukcji pozycji przez tych, którzy są w pułapce.
Naprawdę warto obserwować nie to:
Tom Lee i Bitmine mają pozycje w ETH na stracie 80 miliardów dolarów.
Ale to: kiedy instytucjonalni byki ETH zostaną zestrzelone do -42,9%, jak długo jeszcze rynek będzie musiał czekać, aby ponownie uwierzyć w Ethereum.
$BTC $XRP #eth